A Thousand Hours - The Cure
Trzeba zacząć mocno. Takim właśnie kawałkiem. Nieważne kiedy usłyszałem ten utwór po raz pierwszy. Może była to wiosna albo jesień. Napewno nie było to w roku wydania całej płyty tylko później. Cała płyta jest świetna, wzruszająca, chwytająca za serce. Pomaga zapomnieć, poczuć radość, znaleźć sposób na życie chociaż przez chwilę.
Ale A Thousand Hours jest całkiem inny. Inny niż cała płyta. Te 3 minuty i 24 sekundy to coś takiego, że nie można myśleć o niczym innym jak tylko o słuchaniu tego. cały czas. To jedna z tych piosenek, które włącza się od nowa i od nowa np. 25 razy albo więcej.
Nie ma ta piosenka struktury: zwrotka, refren. Wstęp jest długi i dopiero w 1:27 min Robert Smith zaczyna śpiewać. Zaczyna i nagle okazuje się, że to co słyszałeś wcześniej a co wydawało Ci się wyjątkowe jest jeszcze wspanialsze, jeszcze lepsze jeszcze piękniejsze. Ta piosenka mnie wzrusza. Ma coś w sobie takiego, że nie wiadomo czy jest smutna, czy jest w niej trochę nadziei. Nie ma takiego jasno określonego nastroju. Ale kiedy wchodzi głos Roberta Smitha to chce się wyć z radości, ze smutku, z jakiegoś nieokreślonego powodu. "For how much longer Can I Howl into this wind"/Jak długo jeszcze mogę tak wyć na wietrze. For how much konger can I cry like this/Jak długo jeszcze mogę tak płakać. Głos jakby w jaskini, jakby chciał wykrzyczeć cały swój żal i nadzieję.
A thousand wasted hours a day
just to fill my heart for a second.
A thousand hours just thrown away
just to fill my heart for a second.
Tysiące godzin w moim życiu, które upłynęły mi na słuchaniu tej piosenki były niesamowite, magiczne i potrzebne tak samo jak pieniądze na kwiaty, jak słowa żeby wyrażać radość, gniew, smutek.
A wszystko to żeby poczuć, że mam serce chociaż przez sekundę, chociaż na chwilę usłyszeć, że jeszcze bije, że pompuje krew w całe ciało, że ta krew jeszcze płynie, że serce jeszcze czuje coś więcej niż żal, niż strach przed całym światem.
Jest jeszcze coś. Zwróć uwagę na perkusję, na ten główny bęben nadający temu kawałkowi powolny rytm. Pierwsze uderzenie będzie w lewym głośniku, kolejne w prawym, następne pośrodku, a ostatnie znowu w lewym. Ten układ w jakiś fenomenalny sposób nadaje tej piosence tej właśnie magii i przykuwa uwagę. Zawsze kiedy słucham "A Thousand Hours" błądze umysłem pomiędzy kanałami jakby podążając za uderzeniami tego fenomenalnego bębna. Jakbym szedł za tą piosenką w jakimś tylko jej znanym kierunku. Zawsze za każdym razem kiedy słyszę tę muzykę nie mogę przestać myśleć jak perkusja uderza na przemian w lewym i prawym głośniku i pośrodku.
I głos, ten głos, ta ekspresja nieporównywalna z żadną inną. Ten Robert Smith wyrywający serce po to, żeby poznać jak smakuje radość i ból w jednym miejscu i w jednej sekundzie.
For how much longer can I howl ito this wind
Just to feel my heart for a second.
Jedne z najpiękniejszych 204 sekund w muzyce.

0 Comments:
Post a Comment
Subscribe to Post Comments [Atom]
<< Home